środa, 21 stycznia 2015

Pączki - pierwszy wpis w 2015 roku z "poświęceniem"

Witam w pierwszym wpisie w tym roku.
Po meczu Polska-Rosja postanowiliśmy rozruszać mój blog w końcu wraz z Bliźniakami, Burghardtem i
MC Tomsonem (stara gwardia) i wyruszyliśmy do Biedronki w celu dokonania niezbędnych zakupów.



Do zrobienia 45 sztuk pączków potrzebowaliśmy:
- 2kg mąki
- dżem
- cukier waniliowy
- drożdże
- masło
- spirytus (100ml)
- 14 jajek (12 żółtek i 2 całe)
- olej
- cukier puder
- 2 cytryny




1. Najpierw Bliźniak walczył z małym sitkiem pożyczonym z pokoju od sąsiadów (4A) aby przesiać 2 kg
   mąki...







2. Następnie do przesianej mąki, Bliźniak dodawał drożdże, a Burghardt intensywnie mieszał...





3. Potem do masy razem z Bliźniakiem dodaliśmy 12 żółtek oraz 2 całe jajka (w międzyczasie wpadł
   Emil, który był częstym gościem na moim blogu, 2 lata temu)




4. Do prawie już gotowego ciasta razem z MC Tomsonem dodaliśmy sok z 2-óch wyciśniętych
   cytryn i dolaliśmy 100ml spirytusu...




5. Po intensywnym wymieszaniu wyszła nam jednolita masa... więc bliźniaki, MC Tomson i Burghardt
   przystąpili do lepienia pączków wraz z nadzieniem...





6. I zaczęliśmy smażenie... i wtedy również popełniliśmy wielki błąd. Każdego pączka zanurzaliśmy w oleju
   na ok. 40 sekund (przy maksymalnej temperaturze) i tuż po zarumienieniu wyjmowaliśmy... na całe
   szczęście po ok. 15-stym usmażonym pączku przyszedł Duży (12A)...






7. Duży miał straszne "parcie" na jednego z usmażonych pączków, więc poczęstowaliśmy go jednym.
   Jak się okazało to była trafna decyzja ponieważ pomimo tego że z zewnątrz pączek był ładnie
   zarumieniony, w środku było surowe ciasto (Mimo to Duży się przemógł i dojadł do końca pączka)...





8. Oczywiste było to, że trzeba było zmienić strategie. Zmniejszyliśmy zdecydowanie temperature, a pączki
   zanurzaliśmy na ok. 5 minut. Pączki usmażone wcześniej w tym krótszym czasie, były zanurzane w oleju
   ponownie. Po wyjęciu z oleju, Bliźniak każdego smarował lukrem...


 9. I oto gotowy produkt, wraz z wszystkimi uczestnikami (Burghardt jako fotograf)...






Ps. Pączki były dosyć tłuste, ale wszystkim bardzo smakowały. Był to jeden z bardziej czasochłonnych
    i męczących wpisów. Smażenie zakończyliśmy ok. 2 w nocy, ale każdemu z nas udało się dotrwać,
    pomimo tego że niektórzy zaczynali zajęcia o 8 rano.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz