piątek, 1 marca 2013

Hot Dog za symboliczną złotówkę w IKEA (CH Marki) + małe zmiany po dużej przerwie...

Będąc kiedyś w IKEA w centrum handlowym w Markach o których kiedyś wspomniałem TUTAJ postanowiłem spróbować tych słynnych hot-dogów za złotówkę.




Szwedzki system zakupienia hot doga jest bardzo prosty i przejrzysty (tak jak cała IKEA). :)

1.Podchodzisz do maszyny



2.Wybierasz jeden z kilku produktów (m. in. hot dog z dodatkami-2zł, zapiekanka-3zł,
   zwykły hot-dog-1zł i wiele innych)

3.Płacisz i dostajesz paragon

4.Podchodzisz do Pani która wydaje jedzenie, dajesz paragon i na twoich oczach robiony jest
   hot-dog



5. Idziesz do kolejnej maszyny gdzie za darmo sobie możesz polać ketchupem i musztardą


Za 3zł można zakupić wybrany napój z nieograniczoną dolewką


6.Możesz podejść do małego okrągłego stołu aby w spokoju zjeść



Cena:
Hot-dog - 1zł

Smak:
Pomimo że koszt tego produktu to zaledwie złotówka, smak nie jest najgorszy.
Parówka nie odbiega od tych kupowanych w Biedronce... :)
Bułka jest puszysta... i w sumie trudno jednym hot-dogiem się najeść.
Ja za jednym razem zjadłem 3 ale i tak dałbym radę zjeść więcej.

Wygląd:
Wszystko wygląda jak typowy wygląd hot-doga:
Serwetka-bułka-parówka.
Szwedzi cenią sobie prostotę. :)




Reasumując Szwedzi wpadli na genialny pomysł. Mieli wolne miejsce, wystarczyło zakupić sprzęt, zatrudnić ludzi i klienci IKEA mogą sobie po zakupach (lub w ich trakcie) coś zjeść.

Smak: 5/10
Cena: 10/10
Wygląd: 8/10

Średnia Zolesa: 23 / 30



W Polsce znajduje się zaledwie 8 sklepów IKEA.
Zdjęcia są robione w centrum handlowym Marki gdzie ten sklep się znajduje.
Oto parę zdjęć CH Marki:

Widok na pasaż małych sklepów

Konkurencja IKEA - sklep meblowy JULA

Widok na główny budynem CH Marki - M1




 I 2 zdjęcia w środku M1:






Ps2.Trochę zmieniłem "Image" :) po dosyć długiej przerwie na blogu za którą przepraszam.
       Byłem bardzo zajęty w ciągu ostatniego miesiąca.






7 komentarzy:

  1. też bardzo cenię sobie ikea'owskie hot-dogi!
    Faktycznie, jeśli chcesz się najeść hot-dogiem, to już lepiej pójść do jakiejś knajpki i kupić za 3 zł, ale jeśli chodzi o smak, to naprawdę za taką cenę duży props!

    OdpowiedzUsuń
  2. ikea'owskie hot-dogi! bo długim łażeniu za kobietą (swoją) to jest jedna z lepszych rzeczy jaka może Cię spotkać. :) Wielki plus za post

    OdpowiedzUsuń
  3. te hot dogi mimo że nie sycą są mega pyszne :D takie proste najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będziesz kolejnym razem w Ikei, to zamiast na hotdoga idź na górę do restauracji i zamów klopsiki szwedzkie z borówką i frytkami! Zjesz aż Ci będą się uszy trzęsły! :) Nie zapłacisz dużo (taniej niż w Sphinxie). Napoje funkcjonują tak jak na dole - płacisz przy kasie za napój z dolewką i dalej postępujesz tak jak na dole, tylko szklanki są wielorazowe (duże szklane kieliszki).

    Jula to nie jest sklep meblowy, tylko dla majsterkowiczów i DIY (coś jak OBI, Leroy Merlin itp.). Bardziej konkurencyjny w stosunku do Ikei jest Jysk w CH Tarkówek, ale dużo mniejszy (mimo wszytko towar w bardzo podobnych cenach, no może ciut droższy, ale utrzymany w podobnej stylistyce, bo to duńska sieć).

    A skoro już jesteśmy przy tanich skandynawskich sieciówkach, to najbardziej się opłacają zakupy ciuchów w norweskim Cubusie w czasie wyprzedaży letniej. Można sobie zrobić zapas na cały sezon, aż do następnej wyprzedaży. Ceny zdecydowanie lepsze niż na wyprz. w H&M. Chyba nawet taniej niż F&F z Tesco, choć te ostatnie też niczego sobie. W Wawie najlepsze obniżki ma Cubus w Blue City, Reducie i Galerii Mokotów, a najsłabsze w punktach na obrzeżach miasta. Dla studenta i młodego człowieka na dorobku jak znalazł. ;)

    (Niezłe jest też sklepy Pepco, ale tam to raczej można trafić tylko fajne klapki, kapcie i tenisówki, bo ciuchy dla dorosłych są takie sobie, a dla osób płci męskiej bardzo mały wybór. Za to ceny niesamowite. Np. klapki japonki nawet od 6 zł.)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taa, hot dogi za 1zł to największe nieporozumienie jakie w życiu jadłem... chociaż biorąc pod uwagę cena/jakość, to za 1zł jest naprawdę nie tragicznie ;-) Ale ogólnie bułka za słodka, parówka zrobiona z "MOM" (największe G***). Także raz na "ruski rok" i z braku $$$ można zjeść.
    Natomiast frytki jadłem w restauracji, na górze, porcja po 3 zł. Były nie dopieczone/dosmażone, a niektóre wręcz na w pół surowe.
    Widziałem też jak niektórzy zamawiali zupę pomidorową, kotlet devolay czy pulpety. Na widok samej zupy robiło mi się niedobrze tak samo na widok pulpetów. Jedynie kotlet devolay wyglądał całkiem OK. Szczerze, to lepiej iść do nawet taniego lokalu/knajpy i na 90% dostaniemy lepsze żarcie niż w tej całej IKEA i to za mniejszą kasę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć Krzysiu <3 Fajny wPiS, weź hot dogi i przebiegnij z nimi maraton jakiś.

    OdpowiedzUsuń